Promyk Miłości

Rozdział XII

Witajcie:)

Od ostatniego rozdziału minęło sporo czasu, dlatego mam wielką prośbę nie gniewajcie się na mnie za bardzo;( Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba i to będzie jakąś małą rekompensatą za tak długie oczekiwanie na następny rozdział.

Dziękuje, że cierpliwie czekacie.

Hefima:)

♥♥♥

Została sama na pustej sali, dotknęła swoich ust gdzie jeszcze przed chwilą czuła ciepły smak jego słodkich warg. Usiadła gwałtownie na podłogę, gdzie próbowała uspokoić swoje skołatane serce. Niewiedziała co ma zrobić, czy pobiec za nim czy też czekać, aż on do niej wróci i wyjaśni swoje zachowanie. Po głowie krążyło jej tysiąc myśli, a jedna malutka łza spłynęła po jej policzku, która wyrażała bezsilność.

Szedł szybkim krokiem nie zważając na nic na swojej drodze, na ustach czuł cały czas smak malin tak delikatny, a zarazem intensywny, który przypominał mu nieustannie o tym co wydarzyło się zaledwie kilka minut temu. Nie umiał sobie wytłumaczyć, dlaczego to zrobił, a tym bardziej co ta złotowłosa dziewczyna ma w sobie, że tak na niego działa. Nie żałował tego, wręcz przeciwnie, nie chciał jej urazić swoim zachowaniem, dlatego właśnie odszedł, bo tak naprawdę bał się jej reakcji. W końcu dotarł do celu, do ogrodu w którym za każdym razem chował się, gdy miał jakiś problem. Wiedział, że tutaj nikt go nie znajdzie, mało kto wiedział, że za gęsto latorością, kryje się przejście, gdzie znajduje się druga część ogrodu. Oparł się o drzewo, aby zebrać myśli, to zatracenie jakie czuje przy niej całkowicie włada jego duszą nie jest w stanie normalnie funkcjonować, a co dopiero myśleć o czymkolwiek innym niż o niej. Ta mała iskierka, która pojawiła się w jego sercu zupełnie nim zawładnęła.

– Dość tego Seiya! – powiedział na głos sam do siebie – nie możesz tak dalej, żyć w poczuciu że nic się nie stało… Pora postawić wszystko na jedną kartę. Wierzę, mam nadzieję, że i Ty Króliczku czujesz to samo to co ja… – wypowiedział te słowa, po czym zaczął biec, aby jak najszybciej wyznać to co czuje, aby strach nie sparaliżował go po raz kolejny.

Gdy wyszedł z tajemniczego ogrodu usłyszał jak pewna znana mu istotka woła jego imię.

– Rubi to Ty? – zawołał nie dostrzegając jeszcze małej dziewczynki.

– Tu jestem Seiya! – zawołał delikatny aksamitny głosik.

– Jak miło Cię widzieć. – uśmiechnął się do niej czule – Nie wiedziałem, że już dotarliście.

– Tak, wszyscy już na Ciebie czekają. Kakyuu postanowiła zrobić księżniczce Serenity niespodziankę, nie może Cię zabraknąć musisz zobaczyć jej minę. – powiedziała dziewczynka lekko wytykając język.

– Co to za niespodzianka? – zapytał zaciekawiony chłopak.

– Nie mogę nikomu nic powiedzieć, obiecałam. – zaczęła uciekać od ciemnowłosego w stronę pałacu, aby nie zdradzić tajemnicy, którą jej powierzono. Seiya udał się za nią, aby jak najszybciej dowiedzieć się o co chodzi, nie zapomniał jednak o swoim postanowieniu, które obiecał sobie zrealizować. Odrazu po niespodziance, porwie gdzieś Króliczka i poważnie z nią porozmawia.

………..

Sala balowa

………..

Wszyscy zgromadzili się na prośbę Kakyuu w sali balowej, jednakże każde z nich zachowywało się bardzo specyficznie. Yaten próbował trzymać się z dala od Minako, która po cichu rozmawiała z Usą, której oczy były pełne smutku, dziewczyna dobrze znała swoją przyjaciółkę, zatem zdawała sobie sprawę, że coś ją gnębi. Jednak długowłosa blondynka z fryzurą Odango nie dawała za wygraną i nic nie chciała jej zdradzić. Ami zaś gnębiła Minako za wtrącanie się w nie swoje sprawy oraz po cichu zerkała na Taikiego, który co chwilę puszczał jej oczka. Nagle zapadła cisza drzwi się otworzyły a do sali wszedł ciemnowłosy wraz z małą rudowłosą istotką.

– Dziewczyny poznajcie Rubi. – granatowooki podszedł do dziewczyn po czym stanął obok Usagi.

– Witajcie jestem Rubi. – wyszczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki – Miło mi w końcu was poznać Ami, Minako i Usagi… znaczy księżniczko Serenity – poprawiła się dziewczynka.

– Ale.. ale.. skąd wiesz jak mamy na imię i która z nas jest która? – zapytała zdziwiona Wenus.

– Eeee… Księżniczka Kakyuu dużo mi o Was opowiadała… – zaśmiała się dziewczynka nie wiedząc do końca co odpowiedzieć.

Seiya wykorzystał, chwilę zamieszania i postanowił nie czekać ani sekundy dłużej, widząc smutne oczy błękitnookiej coraz bardziej przekonywał się w tym że ma racje. Podszedł bliżej do dziewczyny i cicho powiedział – Musimy porozmawiać Króliczku, teraz póki jeszcze nie ma wszystkich – delikatnie chwacił jej rękę, jednak nie dane było im porozmawiać, gdyż drzwi się po raz kolejny otworzyły i do sali weszła czerwonowłosa księżniczka wraz z resztą zaproszonych osób na bal. Seiya puścił rękę dziewczyny z wielkim trudem, ale jednak nie mógł pozwolić na to, aby ich złączone dłonie zostały źle odebrane.

– Czarodziejki, księżniczko poznajcie mojego kuzyna Taizo, jego żonę Kazumi oraz ich drugą córkę Chikę. – uśmiechnęła się czerwonowłosa, poczym kontynuowała swoją wypowiedz – Uznałam, że uszczęśliwi Was fakt, że zaprosiłam na bal jeszcze parę osób bliskich Waszemu sercu…. Wejdźcie proszę…

Na początku przez drzwi weszły dwie kobiety, a za nimi wysoki ciemnowłosy mężczyzna. Dziewczyny nie wierzyły własnym oczom, jakim cudem Kakyuu sprowadziła na Kimnok Rei i Mako wraz z Mamoru – każda z nich zadawała sobie to pytanie, jedyne co wiedziały, że to nie wróży nic dobrego, a napewno nie wizyta księcia Ziemi.

– Dziewczyny.. – zdołała wydusić Usagi, podeszła i uściskała swoje wojowniczki – Tęskniłam… – zdołała powiedzieć.

Nagle dziewczyny podeszły do reszty czarodziejek, a Usagi stała na wprost swojego już byłego narzeczonego, nie wiedziała do końca co ma zrobić, jednak stwierdziła, że nie taktem będzie, nie przywitać się z nim tak jak z dziewczynami, podeszła i przytuliła się do mężczyzny, on jedynie zdołał wydusić z siebie jej imię, przytulił ją mocno do siebie, po czym złożył na jej ustach delikatny pocałunek, cicho szepcząc słowa Kocham Cię.

Seiya nie mógł uwierzyć w to co teraz widzi, jego serce pękło na pół a fala goryczy i chęci zemsty za swoje cierpienia wzrastała z każdą sekundą.

Usagi lekko szamotała się z objęć byłego narzeczonego, ale bez skutecznie dopiero słowa granatowookiego spowodowały, że Mamoru puścił Usagi.

– To teraz w taki sposób się wita, nie wiedziałem…. – uśmiechnął się złośliwie po czym złapał za rękę Rei, przyciągnął ją do siebie i wpił się w usta dziewczyny. Wszyscy patrzyli z nie dowierzaniem na czyn granatowookiego, nie wiedzieli co w niego wstąpiło. Usagi opadła na ziemię skrywając za rękami swoje zapłakane oczy, ona sama nie chciała wierzyć w to co się dzieję, czuła się jakby była w jakimś koszmarze.

Nagle przy ciemnowłosym zjawił się Mamoru, odpychając granatookiego od kapłanki, z krzykiem rzucił się na młodzieńca.

– Ty idioto co Ty wyprawiasz! Po tym wszystkim co ona dla Ciebie zrobiła! Nie zasługujesz na nią! – uderzając go przy tych słowach w brzuch.

Usagi podbiegła do leżącego chłopaka z łzami w oczach, krzycząc, aby książę Ziemi go zostawił. Całej tej sytuacji przyglądały się dwie dziewczynki, nagle Chika złożyła ręce, powoli zamykając oczy, tkwiła tak przez kilka sekund po czym wypowiedziała zaklęcie:

– Kryzysowe zapomnienie!

Reklamy

7 myśli na temat “Rozdział XII

  1. o nie ale się narobiło tego się nie spodziewałam że Kakuyu sprowadzi Mamoru na swoją planetę czekam niecierpliwie na ciąg dalszy i pozdrawiam { mam nadzieję że tym razem nie karzesz nam znów tak długo czekać :) }

  2. Ale akcje:D Końcówka była jak tornado. Seiya całuje Rei, Mamrot go bije:D Pośmiałam się, ale to był pozytywny śmiech, żeby nie było;) Ja lubię takie kociołki;)

  3. Emocjonujący rozdział, nie ma co ;) Z niecierpliwością czekam na kolejny twój wpis. Życzę dużo weny i pozdrawiam serdecznie ;)

  4. Tam gdzie pojawia się Mamoru to zaraz są kłopoty…Ten chłopak jest jakiś pechowy hi hi :D ale za to jak się przez niego końcówka szybko rozegrała, chociaż w sumie to Seiya też się do tego przyczynił całując Rei, więc oboje moim zdaniem powinni oberwać po uszach :D :D :D :D Super rozdział Hefimo :D Mam nadzieję, że kolejny dodasz troszkę szybciej :p :D

  5. Noooo… Tak się stęskniłam! Nareszcie rozdzał uff… a już myślałam, że o nas zapomniałaś :< Rozdział cud, miód malina ale… I hate you Mamoru!! Niech on lepiej sobie już wraca na ziemię ten niewdzięcznik! Pozdrawiam i czekam niecierpliwię na kolejny rozdział :D

  6. Fiu, fiu…ale się porobiło :) Jak ja uwielbiam takie zwroty akcji. Ciekawe co się wydarzy w następnym rozdziale. Życzę duuuuuuuuuuuuuuużo weny i uśmiechu oraz na spółkę z Omegą pozdrawiam Ogniście Księżycowo :D

  7. Zaciekawiłaś jeszcze bardziej… Czekamy na następny rozdział z niecierpliwością! Pozdrawiam cieplUtko! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s