Prince of the Moon

Part V

Witam Was moje kochane! :)

Zapraszam do czytania i komentowania kolejnego rozdziału Prince of The Moon. Miłego czytania.

Hefima .

Młoda dziewczyna cały dzień chodziła zamyślona. Liścik, który dostała od nowego ucznia nie dawał jej spokoju. Skąd on zna moje imię jako księżniczki?! – nieustannie zadawała sobie pytania. Czego właściwie chce? To wróg, a może przyjaciel? Każdy z grona jej przyjaciół widział, że coś się z nią dzieje, lecz nikt nie chciał zadawać jej zbędnych pytań jedynie młody Kou postanowił zapytać co trapi jego Króliczka.

– Króliczku…  – rozległ się donośny głos młodego przystojnego młodzieńca, a każda dziewczyna stojąca na szkolnym holu obdarzyła złotowłosą nie przyjaznym wzrokiem z zazdrości o bliską znajomość pomiędzy panną Tsukino a muzykiem.

– Seiya! Nie drzyj się na pół holu! – spojrzała się na niego ze wzrokiem mordercy.

– O miłości moja! – powiedział donośnym głosem – Nie możesz się na mnie złościć… – udał smutnego.

– Seiya, przestań się wydurniać, nie bawi mnie to zupełnie… – powiedziała smutno.

– Co Ci jest Króliczku? Powiec mi proszę… Jeśli to przez to co sie wydarzyło… – nie dokończył, bo Usagi gwałtownie złapała go za rękę i podążyła w miejsce, gdzie nikt nie będzie ich słyszeć.

– Seiya… to wszystko nie tak jak myślisz… – zaczęła, a chłopak uważnie się jej przysłuchiwał – Pamiętasz tego nowego ucznia? – z torby wyjęła skrawek papieru – dostałam to od niego na lekcji matematyki.

Młody muzyk otworzył skrawek papieru i przez to co przeczytał jego serce zaczęło walić, jak opętane ze złości.

– Nie możesz się z nim sama spotkać, pójdę z Tobą. – powiedział stanowczo, nie przyjmując do wiadomości żadnej innej opcji.

– Daj spokój, poradzę sobie. Nie potrzebuje przyzwoitki… Nic mi nie grozi, chcę się tylko dowiedzieć czego on odemnie chce, jak pójdziesz ze mną to napewno nic mi nie powie.

– Nie ma mowy! – mówiąc to zgniótł kartkę papieru – Niewiesz kim on jest, a jak Cię zaatakuje, nie pozwolę na to! To może być jakaś pułapka.- nie dawał z wygraną.

– Nie wyczuwam od niego żadnej złej energii, nie martw się o mnie nic mi nie będzie. – spojrzała na niego srogo

– Ale… – nie zdarzył dokończyć.

– Nie ma „ale” idę sama koniec kropka. – po tych słowach odwróciła się w kierunku, gdzie za chwilę miała się odbyć ostatnia lekcja.

Wszyscy już wyszli ze szkoły, powolnym krokiem młoda blondynka kierowała się w stronę bramy wyjściowej. Już z daleko dostrzegła młodego przystojnego chłopaka czekającego przed bramą. W myślach przeklęła samą siebie – Po co ja mu o tym powiedziałam! – Jednak, gdy doszła do młodzieńca okazał się on inna osobą niż przypuszczała, nie był to Seiya Kou a Seitaro, który już na nią czekał.

– Witaj Usagi, bo tak teraz masz na imię. – uśmiechnął się do niej w taki sposób, że nie jedna kobieta nie była by w stanie się takiemu uśmiechowi oprzeć.

– Tak zawsze miałam na imię. – powiedziała oschle – Chyba mnie z kimś pomyliłeś pisząc do mnie Serenity, drogi kolego.

Nagle chłopak wszedł w drogę Usagi przez co ona przystanęła, nachylił się lekko nad nią i powiedział do jej ucha:

– Nie musisz udawać księżniczko, dobrze wiem kim jesteś.

Usagi zadrżała, spojrzała w piaskowe oczy młodzieńca, który ani na chwilę nie odrywał od niej wzroku.

– Widzę, że jeszcze nie przypomniałaś sobie naszej przeszłości. Kiedyś za czasów Srebrnego Milenium, byliśmy w sobie bardzo zakochani, mieliśmy dzięki naszej miłości pojednać Księżyc. Wierze, że nasza miłość znów się obudzi, a przynajmniej w Tobie, bo ja nie przestałem Ciebie Kochać. To ja jestem Księciem Księżyca.

Usagi zbladła, nagle przypomniała sobie wizję Chibiusy, która przedstawiała księżniczkę Serenity wraz z mężczyzną, który na pozór był bardzo podobny do Seitaro. Nie wiedziała co ma myśleć, czyżby znów miała by być osobą skazaną na przeznaczenie?!

– Jaką mam pewność, że właśnie Ty nim jesteś, nawet Cię nie znam! – wykrzyczała chłopakowi myśli, które właśnie miała w głowie.

Nagle na czole chłopaka pojawił się złoty pół księżyc, taki sam jaki ona posiada, kiedy wciela się w księżniczkę Serenity. Otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia, nie wiedziała co ma myśleć, robić czy mówić. Zapadła cisza a po kilku chwilach pół księżyc na czole Seitaro znikł.

– Teraz mi wierzysz? – zapytał zszokowaną Usagi. – Nie oczekuję od Ciebie, abyś rzuciła mi się teraz w ramiona, chociaż był bym bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy. – uśmiechnął się do niej – Proszę Cię tylko o to, abyś pozwoliła mi być blisko Ciebie, chcę na nowo wskrzesić nasze uczucie.

– Nie zabronię Ci rozmowy ze mną, ale wybacz nie jestem w stanie Ci nic obiecać. – powiedziała zmieszana – Chcę już iść do domu, wybacz to za dużo informacji jak dla mnie na jeden dzień. Muszę sobie to wszystko poukładać na spokojnie.

– Odprowadzę Cię. – bardziej stwierdził niż zapytał.

– Nie musisz się fatygować, ja to zrobię. – nagle za drzewa wyszedł granatowooki muzyk.

– Seiya… – powiedziała cicho złotowłosa.

– Nikt Cię nie pytał o zdanie Seiya Kou. – powiedział wściekle Seitaro.

– A ciebie nikt nie prosił, abyś odprowadzał Króliczka. – powiedział stanowczo granatowooki.

– Przestańcie! – nagle kłótnie przerwała Usagi – Seitaro bardzo dziękuje Ci za chęci ale przejdę się jednak z Seiyą. Do zobaczenia. – udała się w kierunku muzyka, do którego się przytuliła jakby chciała w nim samym odnaleźć spokój i wyciszenie.

Seitaro spoglądał wrogo na oddalającą się parę, gdy nie było ich już widać głośno powiedział sam do siebie;

– Przeklęty Seiya… – po czym oddalił się w przeciwnym kierunku.

Reklamy

10 myśli na temat “Part V

  1. no proszę widzę że będzie ostra rywalizacja o serce Usy :) już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :) pozdrawiam

  2. Super rozdzialik… widzę, że Seiyia ma groźną konkurencję ale jak na razie jest górą… chociaż nie wiem na jak długo, ale ja będę trzymać za niego kciuki, ponieważ Seitaro mimo iż pokazał Usagi znak na swoim czole nie wzbudza mojego zaufania…
    ;p :D :D
    Pozdrawiam :D i niecierpliwie czekam na kolejny wpis :D

  3. Ja i tak trzymam kciuki za Seiyę….
    Ten Seitaro nie budzi mojego zaufania coś z nim jest nie tak…. chociaż z każdym facetem jest coś nie tak.
    Pozdrawiam i śle uśmiech w tonach!

  4. Mam nadzieję ze Usa nadal bedzie lekcewazyc Seitaro
    pomimo tego znaku pólksiezyca na czole,ponieważ
    moim zdaniem tylko Seya po tym wszystkim co razem
    przeżył z Usa zasłuzył na jej miłosc.
    Chciałabym aby ten Seitaro zniknoł tak szybko
    jak nagle sie pojawił bo nie wzbudza on mojego zaufania.

  5. No nie… Seiya ma dużą konkurencję… Ale nie bardzo mi się podoba ten Seitaro, trochę podejrzany jest. Ciekawe, jak potoczą się dalsze losy tej trójki? :)
    Pozdrawiam :)

  6. Jakaś podróba księcia ten Seitaro? Niech mu Seiya da kopa, aż się koleś znajdzie z powrotem na Księżycu, czy gdzie tam będzie wolał i po kłopocie:D

  7. Witam :)

    Mam pytanko , kiedy pojawi się następny rozdział bo opowiadanie zaczyna się wspaniale :)

    Pozdrawiam :)

  8. Witam :)
    Napewno kolejnym wpisem na tym blogu będzie następny rozdział tego opowiadania niestety dokładnie nie sprecyzuje Ci, kiedy to nastąpi bo niestety sesja mi się zaczyna i ciężko znaleść mi czas, aby coś tutaj napisać :) postaram się żeby było to jak najszybciej zatem bardzo proszę o cierpliwość:)
    Pozdrawiam Hefima :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s