Promyk Miłości

Rodział X

Po kilku dniach Usagi już dochodziła do siebie, kostka zdecydowanie mniej bolała, jednak bardzo ubolewała nad faktem, że przez ten cały czasu musi siedzieć w swojej komnacie. Wszyscy praktycznie katygorycznie zabraniali jej chodzić, lecz za to bardzo często ją odwiedzali. Przez jej kontuzję uroczystości powitalne znacznie się przesunęły. Kakyuu postanowiła przełożyć bal do czasu, aż Księżycowa Księżniczka bedzie całkowicie sprawna. Jednym powodem dla którego Usagi, aż tak nie marudziła, że musi siedzieć w czterech ścianach był fakt, że Seiya oświadczył jej, iż będzie się nią zajmował i nie pozwoli, aby zanudziła się na śmierć. Chłopak wymyślał różnego rodzaju zajęcia dla dziewczyny, aby jak najmilej spędziła ten czas, często także rozmawiali do późnej nocy co bardzo ich do siebie zbliżyło.

Słońce wkradało się do komanty blondwłosej co sprawiło, że ta powoli zaczęła otwierać swoje błękitne oczy, nagle ktoś z wielkim rozpędem wtargnął do jej pokoju:

– Dość tego dobrego króliczku! Pora wstawać! – powiedział Seiya, uśmiechając się do dziewczyny i odsłaniając przy tym zasłony.

– Dzieeeń dooobry – powiedziała zaspanym głosem dziewczyna – daj mi pospać, napewno jest jeszcze wczesna pora… – kontynuowała zamykając przy tym oczy.

– Nie ma spania! – oburzył się granatowooki – Obudz się, albo wiecej tutaj nie przyjdę! – założył ręce na piersi udając obrażonego.

– No dobra niech Ci będzie już się ubieram. – chciała już odgarnąć prześcieradło, gdy do jej świadomości doszło to, że ciemnowłosy jest cały czas w pokoju – Niechcę Cię wypraszać, ale tak jak sobie życzysz chcę się ubrać…

– No to na co czekasz? Wstydzisz się mnie króliczku? – puścił jej oczko.

– Seiya…. przestań. –  zarumieniła się.

– No dobra już wychodzę, a już myślałem, że będę mieć taki miły widok z rana. – wytknął jej język poczym ruszył w kierunku drzwi.

Gdy zamknęły się za nim drzwi, pomyślał – To trochę potrwa mojemu króliczkowi, pójdę za tym zrobić coś do jedzenia… – Nagle uświadomił sobie, że bardzo spoufala się z dziewczyną. Seiya ty idioto – bił się z myślami – nie możesz tak o niej mówić, że jest twoja… przecież … naglę jego rozmyślania przerwała scenka w kuchni jednak nie wszedł do niej tylko schował się, aby zaobserwować dalszy rozwój wydarzeń.

– Oddawaj ja pierwsza powiedziałam, że chce zjeść to jabłko! – krzyknęła, coraz to bardziej zdenerwowana dziewczyna.

– Masz tu stos prze różnych owoców, weź sobie coś innego. Ja pierwszy je  wziełem. – zaczął droczyć się srebrnowłosy.

– Bo powiedziałam, że mam na nie ochotę! Zrobiłeś to specjalnie!

– Wcale nie! Też chciałem je zjeść. – uniusł jabłko do góry, opierając się lekko o mebel kuchenny.

– Oddawaj! Nie bądz bezczelny! – dziewczyna chwyciła rękę srebrnowłosego, po czym lekko się zachwiała wpadając prosto w jego ramiona. Oczy Yatena skierowały się na niebieskie oczy dziewczyny, a usta obydojgu były niebezpiecznie blisko siebie. Stali by tak może jeszcze z parę minut gdyby nie…

– Cześć Minako! – powiedział ciemnowłosy. Minako słysząc osobę, która weszła gwałtownie odsunęła się od srebrnowłosego na beszpieczną odległość.

– Cześć Seeeiya. – ledwo co odpowiedziała.

– Nie przeszkadzajcie sobie, ja tylko wezmę coś do jedzenia i wychodzę. – powiedział zadowolony z siebie granatowooki.

– W niczym nam nie przeszkodziłeś. – powiedział gniewinie zielonooki, poczym rzucił jabłko w stronę blondynki.

– Jakie podanie. – zaczął dusić w sobie śmiech Seiya.

– A co tu się dzieję? – nagle do kuchni weszła zaspana Usagi.

– Usagi! – czemu nie jesteś w pokoju musisz uważać na kostkę. – zmartwiła się Minako.

– Mina przestań, już się lepiej czuję dość tego wylegiwania się pora wyjść na dwór, z kostką już napewno wszystko dobrze. – uspokoiła dziewczynę.

– Jesteś pewna króliczku? – zapytał lekko zmartwionym tonem Seiya.

– Tak, jak chcecie to Taiki albo Ami mogą jeszcze mnie zbadać.

– To dobry pomysł. Po śniadaniu przejdziemy się do nich. – uśmiechnął się choć wcale nie był z tego powodu zadowolony, bo jak się okaże, że wszystko jest dobrze to nie będzie miał pretekstu, żeby tak często się z nią widywać.

– Trzeba w takim razie powiadomić Kakyuu. – zauważył srebrnowłosy.

– Tak, trzeba wkońcu zrobić spóźniony bal z okazji Waszego przyjazdu. A Kakyuu musi jeszcze powiadomić parę osób o terminie tego wydarzenia w tym swojego kuzyna z rodziną. – oznaimił ciemnowłosy.

– Kuzyna z rodziną? –  zdziwiły się dziewczyny.

– Tak, Taizo to kuzyn Kakyuu, jego żona ma na imię Kazumi. Mają dwie piękne córki. – uśmiechnął się przy ostanim zdaniu ciemnowłosy.

– Zapewne któraś z nich ukradła Ci sercę skoro ta ciepło o nich mówisz. – głos dziewczyny zadrżał, choć udała, że żartuje serce zaczęło jej mocniej bić z zazdrości.

– Oczywiście, obie są tak słodkie, że sam niewiem, którą kocham bardziej. – uśmiechnął się podstępnie.

– Jak będziesz go słuchać to napewno daleko zajdziesz. –  nagle rozmowę przerwał srebrnowłosy – Chika i Rubi to dzieci, mają zaledwie pieć lat. Pamiętam jak były jeszcze niemowlakami to były podobne jak dwie krople wody, teraz łatwo je rozpoznać bo Chika ma proste rude włosy a Rubi kręcone tego samego koloru.

– Ale ja nie żartowałem, kocham te dwa małe szkraby. – ciemnowłosy wypiął dumnie pieś.

– W takim razie z miłą chęcią je poznamy tak jak kuzyna i żonę Kakyuu. Mam nadzieję, że bal szybko się odbędzie. – powiedziała wesoło blondynka.

– Wszystko zależy od twojego zdrowia, króliczku. Myślę, że jeżeli Taiki zgodzi się z twoim zdaniem to bal odbędzie się w przeciągu paru dni.

– To świetnie! – ucieszyły się dziewczyny – Ale w co my się ubierzemy? – zaczęły się martwić.

– Tym napewno zajmię się Kakyuu. – powiedział srebrnowłosy.

– Dokładnie. A teraz pora coś zjeść, bo umieram już z głodu. – powiedział ze smutkiem Seiya.

– Masz rację! Zjemy i idziemy do Taikiego! – powiedziała wesoło Usagi poczym otworzyła lodówkę, gdzie zobaczyła różne smakołyki…

Reklamy

9 myśli na temat “Rodział X

  1. Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej. Rozdział był suuuuuuuuuuper. No to nie mogę się doczekać rozdziału balowego i tego co się tam wydarzy. Niecierpliwie czekam, życzę duuuuuuuuuuuużo weny i pozdrawiam Księżycowo

  2. Świetneeee!!!! Najbardziej podobała mi się akcja z M&Y była taki w ich stylu ^^ niecierpliwe czekam na kolejne rozdziały tego opowiadania. :D

  3. Ja zawsze zwracam uwagę na M/Y i bardzo mi się podobało to u Ciebie.
    Jeszcze nie jestem na bieżąco z Twoim drugim opowiadaniem, bo ostatnio kompletnie czasu nie mam, ale niedługo to się zmieni;)

  4. No to teraz czekamy na bal. Ogólnie cały rozdział super, scena w kuchni i ta kłótnia pomiędzy braćmi…uwielbiam to ich dogryzanie :)

  5. Kochana, myślę że w ten weekend postaram się nadrobić zaległości, niestety w tyg nie mam zbytnio czasu :(( w weekend obiecuję coś wstawić ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s