Prince of the Moon

Prolog

Kobieta o długich czerwonych i kręconych włosach niespokojnie chodziła po swojej komnacie, wkońcu podeszła do okna wypatrując osobę na którą czekała. Widok z okna był zjawiskowy, piękne ogrody zdobiły dwór królewski, nagle jej oczy dostrzegły mężczyznę, który wjechał na koniu z eskortą kilku rycerzy. Czym prędzej wybiegła z komnaty, aby znaleść się w sali audencyjnej przed jej królem.

Mężczyzna podążył w tym samym kierunku co kobieta, gdyż dostał wiadomość od gońca o spotkaniu, zbytnio nie śpieszył się, ale podąrzał w takim tempie, aby nie spóźnić się na wyznaczoną godzinę. Gdy otworzył drzwi kobieta stała już i oczekiwała na przyjście swojego rozmówcy. Lekkim gestem w postaci ukłonu kobieta okazała szacunek do swojego władcy ten usiadł na wyznaczonym dla niego tronie, drzwi zamknęły się i przez chwilę panowała cisza, do momentu, aż pierwszy zabrał głos król.

– Beryl moja najdroższa, o czym chciałaś ze mną porozmawiać? – powiedział czule mężczyzna.

– Mój ukochany, mam przekazać Tobie  ważne informację od naszego pana… – powiedziała kobieta, przed nią ukazał się ciemny dymn, który powędrował wprost do oczu ciemnowłosego mężczyzny, pod wpływem dymu oczy króla zrobiły się całe czarne, lecz gdy je zamknął i znów otworzył na nowo były tego samego koloru co na początku.

– Nasz pan jest bardzo w złym humorze, musimy jak najszybciej działać. Taka sytuacja jaka działa się nie dawno na Księżycu już nigdy nie może się powtórzyć… – powidziała stanowczo kobieta.

– Masz rację. – nagle oczy Księcia znów stały się czarne – poczekaj chaos ma dla mnie zadanie… Mam jak najszybciej znaleść się na Księżycu i poznać Serenity, potem rozkochać ją w sobie, aby jej serce nigdy nie należało do innego mężczyzny niż ja. Taka jest wola naszego pana. – po tych słowach jego oczy znów zmieniły się w naturalną postać.

Kobieta pobladła bardzo kochała Endymiona, marzyła o ślubie i panowaniu przy jego boku, lecz nie mogła nic zrobić. Ciężko przełknęła ślinę i spojrzała głęboko w oczy swojego kochanka.

– Skoro taka jest jego wola to tak musi być. Musisz jak najszybciej udać się na Księżyc. – powiedziała stanowczo.

– Wiem o tym, nie martw się moje serce zawsze będzie należeć do Ciebie. Kiedyś gdy już osiągniemy nasz cel na wieki będziemy razem. – podszedł do czerwonowłosej i na jej ustach złożył delikatny pocałunek.

W tym samym czasie gdzieś w galaktyce…

Piękna a zarazem najpotężniejsza wojewniczka Sailor Galaxia stała trzymając w dłoni Kryształowy Miecz, dobrze wiedziała co chcę zrobić i była pewna, że jej czyn na zawsze odmieni losy wszechświata. To było jedyne rozwiązanie, które miało spowodować zakończenie wojen wojowniczek oraz utrzymać harmonie we wszechświecie. Wiedziała, że musi zapieczętować chaos we własnym ciele uważała, że tylko to powstrzyma chaos przed zagładą nad światem. Bez wachania uniosła miecz w góre poczym wbiła go w ziemię…  Zła energia zaczęła napływać do miecza a sam chaos zosał uwięziony w ciele wojowniczki. Wojownicy, którzy zostali opanowani przez chaos na nowo odradzali się i ich gwiezdne ziarna wędrowały po wszechświecie, aby odrodzić się na opowiednich planetach.

Mijały dni a do miecza napływały coraz to nowe pokłady złej energi z całej galaktyki, którą chaos wykorzystywał do panowania nad wojownikami. Chaos jednak zaczął walczyć  z ciałem Galaxi, która coraz bardziej traciła nad nim kontrolę, niestety nawet tak potężnej wojowniczce nie udało się go opanować i wkońcu on sam zapanował nad jej ciałem.

– I ty myślałaś, że uda Ci się mnie powstrzymać. – powiedziała Galaxia opanowana przez chaos – Przez Twój plan straciłam prawie wszystkich moich poddanych, ale to nic zacznę od nowa zbierać gwiezdne ziarna. Najważniejsze, że Książe Ziemi jest cały czas pod moim wpływem. Jego zła energia całe szczęście nie dotarła do Kryształowego Miecza. On już odpowiednio zrealizuje mój plan i wtedy nikt nie będzie w stanie mnie pokonać… – nagle kobieta zaczęła się śmiać poczym zniknęła.

∞∞∞

 Po tym jak większość z gwiezdnych ziaren uwolniło się od chaosu, na jednej z planet odrodziło się jedno z najpotężniejszych gwiezdnych ziarnen w postaci małego dziecka, aby chaos nie był w stanie poraz kolejny odebrać mu mocy oraz życia. Królowa która, przygarnęła na swoją planetę ziarno doskonale znała jego moc, chcąc chronić istotę nigdy nie zdradziła jej swojego pochodzenia.

Reklamy

9 myśli na temat “Prolog

  1. W zupełności zgadzam się z Usagi. Ta dwójka jest siebie warta. Prolog intrygujący, chociaż odrobinę za krótki :) Już nawet zaczynam się powoli domyślać kto może być tym gwiezdnym ziarnem, które się odrodziło. No cóż niecierpliwie czekam na pierwszy rozdział i pozdrawiam Księżycowo

  2. Ciekawa jestem kim jest to małe dziecko, mam pewne podejzenia
    ale czas pokaże czy słuszne, ten prolog aż zacheca do dalszego czytania
    wiec mam nadzieje ze niebawem bedzie dalsza czesc opowiadania.

  3. całkowicie zgadzam się z dziewczynami zapowiada się nam bardzo ciekawe nowe opowiadanie więc również czekam na pierwszy rozdział i pozdrawiam :)))

  4. Poczekamy do rozdziału. Jeśli obie będziemy miały rację to się uściskamy, he,he….

  5. Nowe opowiadanko, super. :) Szczególnie, że ja też nowe szykuję. Jestem w rozjazdach, więc mogę nie być na bieżącą, ale nadrobię. Pomysł bardzo fajny. Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s