Promyk Miłości

Rozdział VII

Moje Kochane !

Jeszcze raz bardzo przepraszam za tak długie oczekiwanie na kolejny rozdział PM i życzę Wam miłego czytania :)

Hefima

♥♥♥

Promienie słońca lekko wkradały się, do pokoju dziewczyny o blond włosach. Gdy otworzyła oczy, przestraszona usiadła, dokładnie obserwując pomieszczenie w którym się znajdowała. Jednakże ku jej zdziwieniu jej obawy były bezpodstawne, gdyż znajdowała się w swoim pokoju a nie w miejscu gdzie ubiegłej nocy zasnęła. Dokładnie pamiętała całą sytuację i była przekonana, że zdarzenia z ubiegłej nocy były prawdziwe, ale zatem jakim cudem znalazła się w swoim pokoju. Myśli krążyły po jej głowie, nie umiała sobie racjonalnie wytłumaczyć jakim cudem znalazła się w tym pomieszczeniu.

Wstała, aby wziąć gorącą kąpiel z nadzieją, że ona przyniesie jej choćby trochę ukojenia. Gdy wstała z łóżka poczuła nie ustający ból w kostce, który w dalszej chwili jej towarzyszył, zbytnio się tym nie przejęła. Gdy w końcu wyszła z wanny w szlafroku powędrowała do szafki, aby coś na siebie włożyć, nie zdarzyła nawet jej otworzyć, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi, cała aż podskoczyła, lecz gościem okazała się inna osoba niż się spodziewała:

– Usagi-chan to ja Minako mogę wejść?

– Tak, wchodź proszę. – powiedziała z ulgą.

Blondynka jak burza weszła zamykając za sobą drzwi, spojrzała na dziewczynę i zaczęła ją popędzać.

– Ubieraj się szybko za 15min. mamy  śniadanie z Kakyu i chłopakami. – powiedziała blondynka wyszukując odpowiedni strój dla swojej przyjaciółki.

– Za 15min!? Dlaczego dopiero teraz mnie o tym informujesz? – zaczęła krzyczeć.

– Budziłam Cię chyba z 5 razy, ale bez skutecznie spałaś jak zabita!

– To nie możliwe pamiętałabym… A skąd Ty właściwie wiesz o tym, że mamy jakieś wspólne śniadanie? – zapytała zaciekawiona.

– Seiya mi powiedział. Spotkałam go na korytarzu miał nas poinformować.

Na same imię mężczyzny blondynce zabiło mocniej serce, jednak wolała o nic więcej nie pytać przyjaciółkę, gdyż nie miały na to czasu. Jak najszybciej się wyszykowała i gdy była już gotowa obie szybkim krokiem poszły w stronę miejsca, gdzie miało odbyć się śniadanie. Wiedziały, że się spóźnią, lecz już nie mogły nic na to poradzić.

– Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie. – powiedziała Usagi, lekko czerwieniąc się.

– Dzień dobry, to nic moje drogie usiądźcie już wszystko podano, Ami poinformowała nas o Waszym spóźnieniu. – powiedziała kobieta lekko uśmiechając się do dziewczyn.

– No nareszcie można zacząć jeść, jeszcze chwilę a umarłbym z głodu. – powiedział żartobliwie granatowooki, po czym zabrał się za jedzenie.

– Nie przesadzaj Seiya, lekka dieta by Ci nie zaszkodziła… – zaśmiał się srebrnowłosy.

– A Ty zawsze musisz dodać swoje trzy gorszę, nikt Cię nie prosił o to, abyś zabrał głos. – odparł na ten komentarz.

– Przestańcie, dajcie nam w końcu zjeść spokojnie śniadanie. – powiedział ostatni z braci.

Wszyscy przez większą część śniadania milczeli, rozkoszowali się różnymi daniami, które podane były na stole. Jedynie Seiya co chwilę zagadywał Aino, oferując jej kolejne dania przy czym uśmiechając się do niej w zalotny sposób. Każdy zauważył dziwne zachowanie granatowookiego mężczyzny, Usa strasznie posmutniała widząc taką sytuację, ale nic nie mogła na to poradzić, cierpliwie czekała na zakończenie tego okrutnego dla niej śniadania.

Po śniadaniu wszyscy rozeszli się po całym pałacu, każdy szukając ciszy i spokoju dla swojego umysłu. Mina postanowiła się przejść, aby pozwiedzać piękne okolice niestety Usa nie była w humorze, choć mówiła, że nie jest zła na przyjaciółkę za sytuację przy śniadaniu, Minako dokładnie wiedziała, że jest inaczej. Ami była ostatnią jej nadzieją, jednak jak zawsze przegrała z książkami, które w tej chwili dostała jej przyjaciółka od Taikiego. Zatem pozostał jej samotny spacer, marzyła jedynie o tym, aby nigdzie nie spotkać Seiyi, gdyż zaczęło ją męczyć jego dziwne zachowanie w stosunku do jej osoby. Szła powoli podziwiając piękną okolice i krajobrazy, gdy nagle zobaczyła postać Yatena siedzącego na moście i wpatrującego się w strumień wody. Zawahała się, gdyż nie chciała mu przerywać swojej medytacji, ale chęć porozmawiania z nim sam na sam była silniejsza i postanowiła podejść do chłopaka.

– Yaten! – krzyknęła –  Masz może ochotę przejść się ze mną na spacer? – zapytała z nadzieją że się zgodzi, lecz takiej odpowiedzi się nie spodziewała.

– Poproś o spacer Twojego adoratora on napewno z chęcią się z Tobą przejdzie… – powiedział srebrnowłosy.

– Mojego adoratora? – zdziwiła się blondynka, modląc się w głębi, że się przesłyszała.

– Nie wyraźnie się wyraziłem! Idź do Seiyi ja nie mam ochoty nigdzie chodzić chcę zostać sam czy to tak trudno zrozumieć? – zapytał coraz bardziej wściekły srebrnowłosy. – Nie mam zamiaru mu robić konkurencji. – dodał.

– Jejku, coś Ty taki nerwowy, zapytałam tylko grzecznie! – oburzyła się niebieskooka dziewczyna – Wystarczyło powiedzieć nie. Konkurencji napewno byś mu nie zrobił, bo w życiu nie byłabym zainteresowana takim kretynem jak Ty! – odwróciła się przy ostatnim wypowiedzianym zdaniu i szybkim krokiem poszła w kierunku pałacu. Po jej policzku popłynęła łza, której srebrnowłosy nie dostrzegł, gdyż była już daleko od niego.

W tym samym czasie….

Usa nie umiała zebrać myśli, nic jej nie pasowało… Cały czas zastanawiała się jak znalazła się w swoim pokoju skoro zasnęła przy boku Seiyi, jego zachowanie do Minako było też bardzo dziwne, nigdy nie darzył ją, aż taką sympatią, zawsze to ona była jego oczkiem w głowie, a teraz nawet na nią nie patrzy, nie nazywa ją króliczkiem. – To wszystko wydawało mi się takie proste, a teraz nawet nie mam pojęcia czy to, że tu jestem ma sens… – powiedziała sama do siebie. Muszę się przewietrzyć – pomyślała.

Za kilka minut już była na dworze. Wędrowała samotnie po ogrodzie, a w głowie miała coraz to większy mętlik. Nagle zauważyła płot na którym rosła winna latorośl, widząc soczyste owoce podeszła do niej i zaczęła je jeść. Odwrócona przodem do latorośli, nie zauważyła jak za jej plecami otwierają się drzwi ukryję za liściami, postać zakryła usta, a do ucha dziewczyny wypowiedziała zaklęcie, które spowodowało, że opadła ona wprost w ramiona postaci, która uniosła ją i weszła z powrotem do miejsca z którego wyszła…

Reklamy

8 myśli na temat “Rozdział VII

  1. Jeju! chyba jestem pierwsza xD Rozdział naprawde ciekawy.. Szkoda mi Minako, która chyba cierpi ze względu na to, że Yaten ją ignoruję choć chyba wyczułam nutkę zazdrości w jego rozmowię z Miną powiedz mi proszę czy dobrze to zinterpretowałam?

  2. Piękny rozdział. Yaten pokazał pazurki, biedna mina. Kto porwał Usę, ale wiesz co ja mam pewne podejrzenia. No nic mam nadzieję że następny rozdział pojawi się szybko. gorąco pozdrawiam i życzę dużo weny ;)

  3. no to robi nam się co raz ciekawiej no i kto porwał Usę ????? czekam niecierpliwie na kolejny rozdział i pozdrawiam oraz życzę SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :)))

  4. Rozdział był całkiem, całkiem…. Ciekawi mnie kim była ta osoba, która zabrała naszego Króliczka (chociaż przyznam, że mam kilka podejrzeń, ale z nimi poczekam do następnego rozdziału). Niecierpliwie czekam na następny rozdział i pozdrawiam Księżycowo, oraz życzę Szczęśliwego Nowego 2013 roku

  5. Rozdział super ! nie wiem czy na miejscu będzie pytać się o kolejny ale co mi tam!…. Kiedy będzie następny rozdział? :)

  6. Jak to mówią kto pyta nie błądzi ;) mam zamiar trochę Wam zrekompensować to czekanie na ten rozdział dlatego myśle, że kolejny jak dobrze mi pójdzie będzie w sobotę bądz w niedzielę ;)

  7. Właśnie, Yaten widac, że zazdrośnik i to mi się podoba hihi :) Ale niech Seiya już nie flirtuje z Minako, bo sobie zrobi krzywdę, jej i Króliczkowi!
    Pozdrawiam i jak zawsze czekam na ciąg dalszy :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s