Jednorazówki

Usa&Seiya

Minako otworzyła oczy z niedowierzaniem, że to wszystko co wczaraj się wydarzyło było prawdą, gdyby nie fakt, że obudziła się obok jeszcze spiącego Yatena uznałaby zapewne, że to wszystko było jedynie snem. Nie żałowała niczego co wydarzyło się wczorajszej nocy, była pewna, że od dawna kocha mężczyzne, przy którym się obudziła, nie miała nawet wyrzutów sumienia co do mężczyzny, który miał być jej nie doszłym narzyczonym. Jak najciszej chciała opuscić łóżko, gdyż zachciało jej się pić, gdy niespodziewanie mężczyzna leżący obok niej przysunął ją do siebie jednym sprawnym ruchem dłoni.

– Dzień dobry moja Pani, czyżbyś chciała uciec zanim się obudzę, Twoje plany jednak się nie powiodą. – powiedział srebrnowłosy obdarowując blondwłosą swoim łobuziarskim uśmieszkiem.

– Dzień dobry mój łobuziaku, który jedną swoją wizytą wywrócił moje życie do góry nogami. Gdzieżbym śmiała uciekać, chciałam jedynie się czegoś napić, bo zaschło mi w gardle. – uśmiechnęła się, po czym przysuneła się bliżej i pocałowała go delikatnie zaledwie muskając jego wargę – Zaraz wrócę.

– Oj nie! Nigdzie nie idziesz pozwól, że tym razem ja o wszystko zadbam. Chce Ci się pić tak? Zatem, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, Pani. – wstał szybko i pokierował się w stronę kuchni.

– Jakiś Ty miły dzisiaj.

– Przecież ja zawsze jestem miły i grzeczny. – powiedział wychodząc.

Yaten przyniusł Minie wodę. Nie długo potem, ubrali się żeby zjeść razem śniadanie.

– To może mi teraz powiesz co się dzieje z resztą dziewczyn, co u nich słychać?

– W sumie to jest co opowiadać… – posmutniała nagle Mina –  Każda z dziewczyn jakoś sobie ułożyła życie, zazwyczaj są albo po studiach albo po ślubie…

– Zapewne ślub Usagi już się odbył, jak ona tak mogła nas nie zaprosić! – udał oburzonego.

– No właśnie nie i wątpie w to czy kiedykolwiek się odbędzię, a napewno panem młodym nie będzie Mamoru…

– Jakto? Przecież ich przyszłość jest zaplanowana oni muszą być razem. – nie mógł uwieżyć w słowa dziewczyny..

– Myśmy też tak myślały… Nikt się niespodziewał, że takie plany o ich przyszłości może zrujnować zwykła choroba. Mamoru zmarł rok temu.

Zielonooki niemógł w to uwierzyć. Zadawał setki pytań Venus na które ona odpowiadała. Nie zrobiła na nim zbytniego wrażenia śmierć narzyczonego Usagi, może też dlatego, że go nie znał. Jednak, gdy tylko uświadomił sobie na jakiej pozycji stoi teraz jego brat, poczuł że i jego marzenia mają teraz szanse się spełnić.

– Wiem, że może to nieodpowiednie pytanie w tej chwili, ale chciałbym się Ciebie o coś spytać – zamyślił się srebrnowłosy, aby dobrze zadać pytanie – Jak Usagi odczuła nasze odejście? Mówiła Ci coś, że może tęskni za kimś?

– Tak kochanie, mówiła mi nie raz, że tęskni za Tobą. – udała smutną, choć i tak wiedziała co ma namyśli jej ukochany.

– Za mną?! – otworzył szeroko oczy  – Chyba sobie żarty robisz?

– Oczywiście że tak! – zaczęła się śmiać.

– A tak poważnie? – drążył temat.

– A tak poważnie, to niewiem na co jeszcze czekasz?

– Ale o co Ci teraz chodzi?

– Dobrze wiem o co mnie pytasz. Skontaktuj się jak najszybciej z Seiyą, bo ona już od dawna na niego czeka, kochała go od samego początku i nigdy nie przestała…

– Jakto od samego poczatku?! – z wrażenia srebrnowłosy, aż otworzył usta.

– Nie ma czasu na wyjaśnienia, zrobisz to czy długo mam Cię prosić! – zaczeła się irytować blondwłosa.

– Już dobrze. –  nagle na dloni srebrnowłosego ukazał się motyl, który poleciał w góre poczym znikł – ta wiadomość z pewnością sprowadzi go w pioronującym tempie na Ziemie. – uśmiechnął się zielonooki.

– A co takiego przekazałeś temu motylowi? – zapytała zainteresowana dziewczyna.

– Motyl przekażę mu taką wiadomość: Twojemu Króliczkowi zagraża niebezpieczeństwo, tylko Ty możesz ją uratować.

– Jakie niebezpieczeństwo?

– Zostania starą panną! – zaśmiał się srebrnowłosy

Rzeczywiście wiadomość od Yatena przyniosła skutek. Seiya zaledwie po kilkunastu minutach zjawił się w pomieszczeniu do którego poprowadził go motyl. Wyczerpany podróżą zdarzył usiąść na fotelu po kilku sekundach w pokoju zjawił się Yaten

– Matko niewiedziałem, że tak szybko można się teleportować! – zaśmiał się zielonooki.

– Chyba niechcesz mi powiedzieć, że żarty sobie ze mnie zrobiłeś! – oburzył się Seiya.

– Jak bym śmiał braciszku. – powiedział opanowanym tonem.

– Więc co się dzieję? Na tej planecie nie ma żadnej potężnej złej aury, więc wyjaśnij mi z łaski swojej o co Ci chodziło, bo zaraz niewiem co Ci zobię!

– A czy ja powiedziłem, że jest jakiś wróg? Uspokój się złość piękności szkodzi. – drażnił dalej brata.

– Więc o co chdzi mów szybko, bo moja cierpliwość się kończy!

– Uspokój się, napewno będziesz mi jeszcze dziękować jak się dowiesz o co mi chodzi.

– Ja Tobie ani mi się śni!

– Dobra jak chcesz nic Ci nie powiem.

– No mów, może nad tym się zastanowie.

– No już lepiej, więc mój drogi może zacznijmy od tego żebyś się trochę ogarnął bo Twój Królik nie bawem tu będzie i dostanie zawału jak Cię w takim stanie zobaczy. – zaśmiał się złośliwie

– Że co? Przyjdzie tutaj?

– Tak i mogę Ci obiecać, że wpadnie Ci w ramiona. – powiedział Yaten.

– Szkoda tylko, że na ułamek sekundy, bo należy do innego… – posmutniał granatowooki.

– Oj czy ja wiem konkurencji już nie masz….- zamyślił się – Jak ją w sobie porządnie rozkochasz to może i na dłużej będzie Twoja, w sumie z tego co mi wiadomo to ona i tak już od dawna Cię kocha…

– Jakto a co się stało z Mamo coś tam?

– Ogólnie to on nie żyje już od roku. Usagi jest wolna.

– Słucham? Jak to możliwe, przeciesz oni są sobie przeznaczeni… – nie mógł uwieżyć w to co mówi do niego brat.

– Widocznie nie są, albo nie w tym wieku.

Nagle po krótkiej ciszy drzwi się otworzyły i słuchać było tylko dyskuję dwóch kobiet:

– Minako, to mieszkanie jest piękne?! Stać Cię na nie?

– Mnie nie ale zapewne Yatena tak! – zaczeła się śmiać.

– Yatena?! To on tu jest? Co go sprowadza? – blondynka wachała się, aby zadać kolejne nurtujące ją pytanie, ale musiała to zrobić, powiedziała tylko cicho – Seiya też jest, proszę Cię powiec że tak. – łzy napływały same do jej oczu.

– Oczywiście, że jestem Króliczku!

Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że mężczyzna, który stoi przed nią to ta sama osoba o której jej serce nie mogło zapomnieć nawet jak należała do kogoś innego, łzy samoistnie napływały do jej oczu, a kolana się ugięły co spowodowało, że upadła na kolana. Seiya w mgnieniu oka był przy niej, złapał ją za rękę, drugą ręką zaś przytulił mocno do siebie. Ucałował ją we włosy po czym powiedział:

– Już nigdy więcej Cię nie opuszczę. Kocham Cię Króliczku. Pani mojego serca.

0438960056

The End :)

Reklamy

6 myśli na temat “Usa&Seiya

  1. Yaten faktycznie musi być zakochany, że taki miły haha :) To mi się podoba. Naprawdę świetnie to wszystko wymyśliłaś. Czekam na więcej takich jednorazówek no i na „Promyk Miłości”, bo ostatnio dawno nic nie dodawałaś. :(

  2. ot i koniec :(((((((((((((((((( chcę więcej no i również czekam na kolejne rozdziały opowiadania :)))))))))) pozdrawiam

  3. HURRA –Mamoru od roku nie żyje,
    a Usa i Seya wreszcie sa razem.
    I moje marzenia wreszcie sie spełniły dziekuję.

  4. Uśmierciłaś Mamora? Hahahaha:D :D :D
    Rozbawiła mnie akcja z motylkiem i teleportacją Seiyi:D To się nazywa zdeterminowany facet:D ;)

  5. Ale się uśmiałam, ale ten jaten był słodziutki. Cieszę się, że odkryłam tego bloga, teraz muszę nadrobić literaturę ;) Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s